Chwila zapomnienia

Dzień Świętego Patryka, czyli seks po irlandzku

Dzień Świętego Patryka, czyli seks po irlandzku

Dzień Świętego Patryka już dziś! Choć jest to narodowe święto Irlandii, obchodzone jest na całym świecie. Święty Patryk, jak większość Świętych, ma na swoim koncie całe mnóstwo mitycznych zasług. Choć urodził się na terenach należących do rzymskiej części Brytanii, na Zieloną Wyspę zawitał mając 16 lat, po tym jak został porwany przez piratów, którzy sprzedali go jako niewolnika. Mimo tego, nigdy nie był uznany za męczennika, co jest dość niespotykaną cechą u świętych. Gdy dorósł, Patryk rozpoczął swoją działalność misyjną, odkrywając w sobie powołanie do ewangelizacji kraju. Podobno, poza wprowadzeniem do Irlandii chrześcijaństwa, wyzwolił ją także z plagi węży, która dokuczała Irlandyczkom. Dowodu na jego zasługi nie trzeba daleko szukać, do dziś w Irlandii nikt się nie skarży na węże, natomiast 17 marca każdego roku cały świat mieni się różnymi odcieniami zieleni, która symbolicznie powiązana jest z kultem Św. Patryka. Na ten jeden dzień każdy z nas może stać się Irlandyczkiem, bo zgodnie z powiedzeniem: „Everyone’s ‘Irish’ on St. Patrick’s Day”! Załóżcie więc dziś na siebie coś zielonego, chwyćcie w dłonie kufle klasycznego, ciemnego irlandzkiego piwa (lub po szklaneczkę irlandzkiej whiskey) i uśmiechnijcie się szeroko. Oto krótka historia szczęścia w irlandzkim wydaniu.

Dzień Świętego Patryka to narodowe święto Irlandii i Irlandczyków, obchodzone na całym świecie na cześć patrona Zielonej Wyspy, czyli właśnie Świętego Patryka

Dzień Świętego Patryka
Na końcu tęczy podobno kryje się wielki skarb / Zdjęcie: Robert Couse-Baker / Flickr

Szczęście po irlandzku

Choć podobno pieniądze szczęścia nie dają, w Irlandii szczęście związane jest właśnie z ogromnym bogactwem. Podobno na jego straży stoi gnom Leprechaun, magiczna istota kojarzona z niewielkich rozmiarów człowieczkiem o rudych włosach i bakobrodach, przepastnym brzuchu, ubranym w zielony kubraczek i pokaźny cylinder. Leprechaun unika kontaktu z ludźmi, chyba że chce im spłatać jakiegoś figla – wtedy pojawia się, psoci i znika. Gdzie się chowa? Legenda głosi: „garnc złota temu, kto go ujrzy”. On sam jednak tak chętnie się nie podda i prędzej nas wykiwa, niż uczyni bogatymi. W swojej sakiewce ma zresztą monetę, którą chętnie nas przekupi w zamian za zwrócenie wolności. Niestety, gdy tylko stracimy go z pola widzenia, ona także zniknie. No, ale co z tym garncem złota? Podobno kryje się na końcu tęczy, lecz tylko Leprechaun wie, jak go odnaleźć. Niestety, jest on na tyle przebiegły, że nie sposób go oszukać. Większe szanse na szczęśliwy los mają ci, którzy odnajdą czterolistną koniczynę. Koniczyna to, obok harfy, jeden z tradycyjnych symboli Irlandii. Podobno właśnie na trzech listkach tej malutkiej rośliny Święty Patryk wytłumaczył Irlandczykom tajemnicę Trójcy Świętej. Zgodnie z tradycją, trzy listki mają symbolizować kolejno wiarę, nadzieję i miłość. Czwarty listek u koniczyny natomiast oznacza właśnie szczęście.

Jak obchodzić Dzień Świętego Patryka?

Dzień Świętego Patryka
Zdjęcie: Joe / Flickr

Przede wszystkim należy zaopatrzyć się w dużą, ale to naprawdę dużą dawkę dobrego humoru! Dzień Świętego Patryka to okazja do tego, by zapomnieć o codziennych troskach i, najzwyczajniej w świecie, dobrze się bawić! My, Polacy, tego dnia najchętniej odwiedzamy klasyczne “irish pubs”, gdzie przy ciasno ściśniętych stolikach raczymy się klasycznym irlandzkim specjałem – ciemnym piwem marki Guiness, lub klasyczną irlandzką whiskey, która z Zieloną Wyspą kojarzy się niemal równie mocno jak harfa i koniczyny. Tego dnia szczególnie warto pobudzić się “Irish coffee”, czyli kawą z dodatkiem whiskey. Wieczorem niemal za każdym rogiem słyszeć będziemy celtycką muzykę, a gdzieniegdzie będziemy mogli się nawet nauczyć celtyckiego tańca. Pamiętajcie, że w Dzień Świętego Patryka trzeba mieć na sobie przynajmniej jedną rzecz w kolorze zielonym!

Życie seksualne Irlandczyków

Co ciekawe, Irlandia to być może pierwszy w Europie kraj, w którym panowała całkowita równość płciowa! Działo się tak na mocy Przepisów Brehon Laws, które stanowiły o pełnej równości kobiet i mężczyzn. Kobiety mogły nie tylko same decydować o tym, kogo chcą poślubić, ale także mogły występować o rozwód i dziedziczyć po zmarłym krewnym. W dodatku działo się tak na długo przed pojawieniem się podobnych tendencji w innych krajach europejskich. Mało tego! Wg Johna Boswella z katedry historycznej w Yale University, wczesny kościół katolicki w Irlandii miał na swoim koncie kilka ślubów, w których miłość i wierność obiecywali sobie… jedynie mężczyźni! Wychodzi więc na to, że Irlandia to kraj o głęboko zakorzenionej tolerancji i otwartości, również w dziedzinach seksualności – choć byli i tacy, którzy nie zgadzają się z tą opinią, jak choćby Olivier J. Flanagan, autor słów „there was no sex in Ireland before television”. Jego frustracja związana była właśnie z otwartością Irlandczyków w mediach. Chodziło o programy publicystyczne i talk shows, w których podejmowano tematy związane między innymi ze zwyczajami seksualnymi, co we Flanaganie wywołało zgorszenie. Choć pewnie jego złość była nieporównywalnie mniejsza od tej, którą odczuł Colin Farrel, słynny irlandzki aktor i zdobywca kobiecych serc, gdy do sieci trafiła seks taśma z udziałem jego i „króliczka” Playboya, modelki Nicole Narain. Farrel jest zresztą prawdziwym symbolem irlandzkiego temperamentu.

Czyżby Irlandczycy mieli bzika na punkcie seksu?

Edmund Spenser, Pochodzący z elżbietańskiej Anglii poeta z pewnością by się z tym zgodził. Nie mógł on pojąć seksualnych obyczajów, które panują w kraju zielonej koniczyny. Wg niego irlandzcy mężczyźni to nie znający wstydu biseksualiści, którzy są pozbawieni jakichkolwiek cnót, a ich życie opiera się jedynie na lubieżnych przyjemnościach. O zgrozo! Choć Spenser z całego serca życzył Irlandczykom śmierci na stosie, sam spłonął w zamku w County Cork. To się dopiero nazywa: zrządzenie losu!


Zdjęcie główne: FromSandToGlass / Flickr